Krzesło Homa 104. Szlachetne i funkcjonalne zarazem. Eleganckie i ergonomiczne. O niespotykanej lekkości, subtelnych liniach i miękko zwężających się nogach, sprawiających, że zdaje się lewitować nad ziemią. Pełne ponadczasowej dyskrecji.

Mebel, który z łatwością mógłby znaleźć się w panteonie kultowych krzeseł w Duńskim Muzeum Designu. Mógłby, gdyby został stworzony w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

Dziedzictwo Edmunda Homy

Był zbyt skromny, żeby nazywać się artystą. Wolał być określany jako projektant. Jednak ci, którzy go znali, wspominają Edmunda Homę jako szczególną postać. Pełnego wrażliwości twórcę o społecznikowskim zacięciu, dla którego estetyczna forma mebli była równie ważna jak to, kto będzie ich używał. W centrum jego zainteresowania zawsze był człowiek. „Lubię ludzi, po prostu” – mówił.

Edmund Homa

Projektant, który myślał o ludziach

Edmund Homa, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, architekt, artysta-plastyk i pedagog, projektował wzornictwo użytkowe i wnętrza, w tym wnętrza statków, kin i hoteli. W 1968 otrzymał stypendium Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze.

Skandynawskie inspiracje, które profesor miał okazję zaczerpnąć podczas pobytu w Danii, widoczne są także w projekcie krzesła 104. Sprawiają, że po wielu dekadach krzesło wciąż wygląda świeżo i wpisuje się we współczesne wnętrza.

Krzesło GFM-104 zostało zaprojektowane przez Edmunda Homę w 1966 roku. O wirtuozerii tego projektu świadczy jednak fakt, że dziś, 60 lat później, wciąż wygląda znakomicie. Świeżo i ponadczasowo zarazem. Lekka forma z rzeźbiarską finezją współgra z prostotą, tworząc mebel, po którym nie sposób prześlizgnąć się wzrokiem. Ergonomiczne podejście do projektowania   profesora Homy uczyniło krzesło 104 nie tylko dyskretnie pięknym, ale i wygodnym.